Z ZESZYTU SOLIDARNOŚCI CODZIENNIE

NIE WOLNO NEGOWAĆ RZECZY
Hanna Łozowska


O nieśmiałości i działaniu z improwizatorami z grupy Nie oczekuj: Aleksandrą Tutajewicz, Igorem Wawrzeńczykiem, Joanną Walkiewicz i Dariuszem Antkowiakiem rozmawia Hanna Łozowska.





Ile występów macie za sobą?
Ola: Występujemy średnio raz na półtora miesiąca, ale mamy też dodatkowe występy. Od stycznia zagraliśmy dziesięć, jedenaście razy.
Joanna: Ogrywamy zarówno życie codzienne, jak i abstrakcje, które pojawiają się w naszych głowach.
Igor: Nasze tematy nie są też przyziemne. Raz publiczność zasugerowała, żebyśmy zagrali prosektorium – i ten motyw pojawia się często. Improwizatorzy zwykle się na to nie decydują, ale my rzeczywiście wzięliśmy prosektorium i zagraliśmy historię… wesela. Były na nim pary, które się szukały. Wszystko przekształca się później na scenie – prosektorium nie musi być przecież historią śmierci.
Ola: Szczególnie, że jest nas dziesięcioro, a każdy musi wyjść z inną postacią.
Na początku działań z improwizacją było was piętnaścioro.
Ola: To normalna kolej rzeczy, bo byliśmy zlepkiem totalnie obcych sobie ludzi.
Igor: Każdy ma swoją pracę i jest kimś innym. Ja pracuję w biurze, jestem specjalistą ds. eksportu. Jeden z nas ma swój sklep internetowy.
Ola: Kolega pracuje w firmie organizującej eventy, Darek to doktor chemii, ktoś inny jest programistą.
Joanna: A ja uczę polskiego.
Zaczęliście od warsztatów improwizacji z Ewą Fajfer. Warsztaty się skończyły, a wy chcieliście nadal działać.
Ola: Nasza prowadząca zaczynając warsztaty, była w ciąży. Ostatnie zajęcia prowadził już ktoś inny. W nas nadal była chęć trenowania, rozwijania. Znaleźliśmy kolejnych trenerów, a w końcu wróciliśmy do stałych warsztatów z Ewą. I wreszcie podjęliśmy decyzję, że trenujemy po to, by wystąpić.
Czego uczyliście się na warsztatach?
Ola: Wszystkiego. Począwszy od poznania własnego ciała i swoich reakcji po przeżywanie emocji. Ale również pewności siebie, wystąpień publicznych, pracy z drugim człowiekiem, uważności. I tego, że nie wolno negować rzeczy.
Co to znaczy?
Ola: Najogólniejszy przykład negacji: rodzic z dzieckiem w sklepie. Rodzic chce wybrać konkretny produkt, a dziecko – coś zupełnie innego. Jeśli na scenie każdy przedstawiałby swoją propozycję i nie brał pod uwagę pomysłu drugiego człowieka, mielibyśmy jedynie konflikty.
Nazywacie się intrygująco – Nie oczekuj. Czego więc nie oczekiwać?
Ola: Bądź gotów na wszystko i nie oczekuj niczego!
Joanna: To fajna nazwa. Zrodziła się przypadkowo, na początku zajęć. Padła podczas zabawy, a ktoś rzucił, że tak moglibyśmy się nazywać.
Igor: Chyba nawet sama Ewa.
Joanna: Z każdym miesiącem treningów jej znaczenie się pogłębiało. Większość z nas odczytuje to podobnie: chcemy wejść na scenę z pustą głową, nastawieni na to, co dostaniemy.
Igor: Dla mnie to „nie oczekuj” wiązało się z jedną z zasad improwizacji: gdy jesteś na scenie i masz pomysł, to po prostu wchodź, nie czekaj. Nie myśl o tym, że twój pomysł jest gorszy, graj.
Darek: Ale chodziło też o to, że jako tak młoda grupa śmialiśmy się, żeby na początku nie oczekiwać nie wiadomo czego. Taka kokieteria z naszej strony. I żeby wyzbyć się perfekcjonizmu, przekonania, że zawsze ma być dobrze. Pamiętam, jak Ewa nam napisała, że dobrym improwizatorem się bywa, a nie jest. To pozwolenie sobie na to, że jest jak jest.
Czym jest dla was pozwolenie sobie na to?
Ola: Improwizacja wiąże się z dużą akceptacją siebie i swoich wad. Jeśli ćwiczymy ciało, uświadamiamy sobie, co nam się nie podoba. Każdy ma coś takiego. Kiedy wychodzimy przed ludzi i wiemy, że prawa ręka nam się źle zgina, to możemy to obśmiać w taki sposób, że stanie się to atutem.
Igor: Ja po sobie nie widzę dużej różnicy, chociaż z pierwszego występu praktycznie nie pamiętam początku. Z nerwów. Jeden z nas był osobą bardzo zamkniętą, kiedy do nas trafił; trudno było z nim porozmawiać. Nadal nie jest duszą towarzystwa, ale jest o wiele bardziej otwarty!
Wasza publiczność w pewien sposób współuczestniczy w spektaklach. To przełamuje ich nieśmiałość?
Igor: Tak! Znika pewna bariera. Kiedy ludzie wygłupiają się, to inaczej patrzą też na aktorów, którzy przecież robią wiele głupot na scenie. Czują z nami więź.
Ola: I przestają myśleć o tym, co było przed chwilą. Że wrócili z pracy, że są zmęczeni, bo coś się dzieje. Zupełnie inna energia. Jest coś takiego, że publiczność powinno się traktować jak członka zespołu. Ona bardzo dużo daje – emocje, zaangażowanie. Jeśli nie będziemy zważać na widzów, jeśli nie będą się dobrze z nami bawić, to my też nie będziemy.
Igor: A na początku robimy rozgrzewki publiczności. Na przykład widzowie wymyślają zdanie, my mówimy je bardzo cicho, a oni bardzo głośno. Potem my staramy się mówić trochę głośniej i w pewnym momencie obie strony krzyczą.
A jak bawiliście się w Krakowie na ImproFeście?
Igor: To jest największy w Polsce festiwal impro, więc już sama możliwość zaprezentowania się była czymś niesamowitym. A tak naprawdę wcale nie chcieliśmy wystąpić! Napisał do nas Alan Pakosz, organizator i jeden z najważniejszych improwizatorów w Polsce. Pytał, czy widzieliśmy zapisy, więc odpowiedzieliśmy, że nie czujemy się na tyle pewnie, by wystartować. Odpisał, że chce pokazać fajnych ludzi – to cytat. Skoro już sami organizatorzy proszą, to nie można odmówić!
Ola: To był też nasz pierwszy występ przed samymi improwizatorami. Zupełnie inna publiczność.
Joanna: Która miała mimo wszystko… jakieś oczekiwania. To było trochę stresujące. No i to jak na razie nasza najliczniejsza publiczność. Mieliśmy tylko 10 minut. I przez ten czas próbowaliśmy pokazać, czego można oczekiwać od Nie oczekuj.

Teatr Improwizacji Nie oczekuj to dziesięcioro śmiałków skupionych wokół aktorskiej sztuki improwizacyjnej. Swoje działania zaczynali pod okiem Ewy Fajfer w czasie warsztatów teatralnych. W styczniu 2018 roku po raz pierwszy wystąpili przed publicznością, a już w listopadzie po raz pierwszy zaimprowizowali przed profesjonalistami podczas krakowskiego ImproFestu. Swoje sztuki wykorzystują do działań charytatywnych na rzecz dzieci i potrzebujących.

Hanna Łozowska - Dziennikarka, reportażystka, doktorantka literaturoznawstwa na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Naukowo zajmuje się najnowszym polskim reportażem literackim i procesami komunikacyjnymi w mediach społecznościowych. Na co dzień organizatorka spotkań autorskich i koordynatorka wojewódzka Dyskusyjnych Klubów Książki w województwie pomorskim. Absolwentka warsztatów reporterskich „Metafora Faktu” w ECS, prowadzonych przez Włodzimierza Nowaka. Członkini Komisji Dziennikarek i Dziennikarzy.

Źródło: Zeszyt Solidarności Codziennie 3, str. 4-5
Fot. Hanna Łozowska / Archiwum ECS